Lubelszczyzna

Coś więcej niż domek na drzewie – jesienny wypad do Nałęczowa z Trzylatkiem

MIEJSCE: Apartamenty „W drzewach” – Nałęczów

WIEK MAŁEGO PODRÓŻNIKA: 3 lata

Po roku znów wybraliśmy się do Nałęczowa. Tym razem w konkretnym celu – doświadczyć jak to jest choć na chwilę zamieszkać wśród drzew 🙂 A wszystko za sprawą Apartamentów W DRZEWACH (www.wdrzewach.pl).

Jak tylko usłyszałam o tym miejscu szybko wpisałam je na naszą listę „must visit”. Ceny noclegów nie należą do najtańszych, a wręcz porównywalne są do pokoju hotelowego
w 4* hotelu. Wyjazd „w drzewa” był moim prezentem urodzinowym, o który sama poprosiłam (w naszej rodzinie wyjazdy czy wyjścia do teatru często są prezentami, które sobie dajemy i uważam to za super rozwiązanie) – trochę odsunięty w czasie, gdyż domki
w drzewach trzeba rezerwować z wielomiesięcznym, a nawet rocznym (jeżeli chce się pojechać na weekend, a nie w tygodniu) wyprzedzeniem. Teraz już wiem, że warto poczekać 🙂

Pomysł stworzenia tego wyjątkowego miejsca zrodził się z dziecięcych marzeń właścicieli oraz chęci ich realizacji w dorosłym życiu, kiedy sami zostali rodzicami. Tylko zamiast jednego klasycznego domku na drzewie, powstały trzy domy – apartamenty z łazienkami

i pięknymi tarasami oraz dom – sauna  zawieszone kilka metrów nad wąwozem.

Nie jest to typowe miejsce  dla rodzin z dziećmi, jednak uważam, że warto przyjechać tu ze starszakami powyżej 3 roku życia. Dla nich nocleg w domku na drzewie i  bliskość natury będzie największą atrakcją. Trochę czuliśmy się jak na wypadzie pod namiotami, tylko w zdecydowanie lepszych warunkach. Jest to też idealne miejsce na kilkudniowy leniwy wyjazd z książką dla osób potrzebujących odpoczynku od miasta, bieganiny i TV (którego na szczęście nie ma na wyposażeniu, ale oczywiście wi-fi już tak :)) lub romantyczny, ale niezbyt intensywny wyjazd – zasłonki są tylko w dwóch oknach 😉

Nas zawiodła trochę pogoda. Myślę, że najpiękniej jest tu od wiosny do wcześniej jesieni, kiedy są liście na drzewach lub w śnieżną zimę. W listopadzie liczyliśmy chociaż na porywisty wiatr, kołyszące się gałęzie, a tu cisza i spokój.

Wyposażenie pokoi jest bardzo przemyślane – minimalizm, który uwielbiamy, spotyka się z praktycznymi rozwiązaniami (np. szuflady pod łóżkami, wysoki stół barowy, podgrzewana podłoga w łazience). Bardzo dobre wyposażenie: sporo miejsca do spania i siedzenia, półka z grami i książkami, ekspres do kawy, czajnik, mini lodówka, szafa etc.). I praktycznie na każdej ścianie duże okna plus okno w suficie, także z przyrodą można obcować non stop. W naszym domku taras był na dachu na całej powierzchni domku – Sebek miał pomysł, żeby grać tam w piłkę 😉

W pakiecie są śniadania dostarczane w wiklinowym koszu, co pozwala w cieplejsze dni zabrać ze sobą cały prowiant na taras (w listopadowy poranek skusiliśmy się na spożycie części śniadania i kawy na tarasie). W koszu znajdują  się kanapki, trochę słodkich przekąsek (chałka, dżem, jogurty) i ciepłe mleczko do kawy. Dodatkowo popołudniu goście otrzymują po kawałku ciasta (drobny dodatek a tak cieszył).

I kończąc pochwały obiektu … ostatni plus za obsługę i podejście do klienta. Bardzo sympatyczni, komunikatywni i pomocni ludzie – np. nie było problemu, żeby na śniadanie o 8:00 rano dostać jajko na twardo, o które poprosiłam godzinę wcześniej smsem. Taki klimat bardziej domowy (np. właścicielka przynosząca śniadanie w piżamach z zarzuconą na siebie kurtką), dzięki czemu czuliśmy się tam po prostu dobrze.

UDOGODNIENIA DLA DZIECI: Półka z książkami i grami zarówno dla dzieci i dorosłych.

REKOMENDOWANE USPRAWNIENIA:

  • Przydałyby się w wyposażeniu akcesoria dla dzieci: nakładka na toaletę, podstawka przy zlewie, etc.

 

ZWIEDZANIE I CZAS WOLNY: Oczywiście nie spędziliśmy 3 dni delektując się tylko widokami drzew. Każdego dnia zaliczaliśmy spacer do pięknego PARKU ZDROJOWEGO, który jest chyba największą z nielicznych atrakcji w Nałęczowie. Będąc w parku nie mogliśmy pominąć karmienia kaczek, gry w misie-patysie (którą znamy z książki o Kubusiu Puchatku), zabawy na dwóch placach zabaw, ale też pijalni czekolady Wedla (oj, nie mogliśmy się powstrzymać) 🙂 Tym razem udało się nam pójść także na BASEN (http://www.spanaleczow.pl/obiekty/kompleks-wodny-atrium-all-5235  i bardzo żałuję, że tylko raz. Sam w sobie basen nie jest za duży, ale ma bardzo ciepłą wodę (idealną dla maluchów), bąbelki i masaże wodne (idealny dla mam :)). A do tego honorowane są karty Multisport.

 

JEDZENIE W OKOLICY: restauracja PATATAJ (www.restauracjapatataj.pl) na obrzeżach Nałęczowa. Więcej informacji znajdziecie tutaj.

Reklamy

3 myśli na temat “Coś więcej niż domek na drzewie – jesienny wypad do Nałęczowa z Trzylatkiem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s