Góry

Karkonosze – na szklaku z niemowlakiem!

Od lat spędzamy urlopy w górach, czy to Karkonosze, Tatry, Alpy, nie ważne. Byle ponad granicą lasu. W tym roku po raz pierwszy wybraliśmy się we trójkę z małą podróżniczką. Naszym celem, jak co roku zresztą, był Karpacz. Jest to doskonała miejscowość dla wszystkich chcących powędrować z dzieckiem po górach. Jedni wybierają wózek, inni – tak jak my – nosidło lub chustę. Poniższe trasy są właśnie dla niesionych małych podróżników. A na deser – na końcu artykułu znajduje się kilka porad dla osób wybierających się w góry z dzieckiem po raz pierwszy.

Wiek małej podróżniczki: 7 miesięcy

    1. Czarnym szlakiem do Domu Śląskiego i na Śnieżkę (13,71 km; 4,5 godziny – w obie strony wraz z przerwą na karmienie)trasa1

Link do trasy: http://www.navime.pl/trasa/1099758

Na szlak wchodzimy w okolicy wyciągu na Kopę. Musimy przejść przez bramę Karkonoskiego Parku Narodowego i ujścić opłatę za wstęp (6 zł bilet normalny). Prowadzi szeroką drogą pokrytą drobnymi kamieniami, wygodną i bezpieczną.

C0006.MP4.Still003

Im wyżej – tym droga robi się bardziej kamienista, i – nie ukrywajmy – trudna dla początkujących wędrowców. Trzeba stąpać po niewygodnych kamieniach, a ponieważ idziemy wraz z maluchem – zalecana jest podwójna ostrożność ze względu na niebezpieczeństwo potknięcia się.

C0009.MP4.Still001

Po dojściu do Kopy wychodzimy już na piękną, równą trasę prowadzącą do Domu Śląskiego u podnóża Śnieżki

C0012.MP4.Still001

W Domu Śląskim zatrzymujemy się na karmienie i odpoczynek. Schronisko wyposażone jest w przewijak w toalecie. Uwaga! Toaleta oczywiście jest płatna (o zgrozo – 2,50 zł!!! aby nie płacić podwójnie – trzeba „za jednym wejściem” załatwić swoje potrzeby i przewinąć dziecko).

C0013.MP4.Still001

Z Domu Śląskiego ruszamy na Śnieżkę szlakiem zimowym (po łańcuchach). Tam należy zachować jeszcze większą ostrożność ze względu na niewygodnie podłoże i tłok.

Na szczycie jak zwykle nie zabawiliśmy długo ze względu na niesprzyjające warunki atmosferyczne, więc aby nie wyziębić malucha, szybko udaliśmy się spowrotem w kierunku Domu Śląskiego, tym razem szlakiem zimowym (serpentyną wokół szczytu). Na drogę powrotną do Karpacza obraliśmy ten sam szlak.

2. Do Strzechy Akademickiej i Samotni (12 km; 5 godzin – w obie strony wraz z przerwą na karmienie)

trasa2

Link do trasy: http://www.navime.pl/trasa/1105230/5867

Wędrówkę rozpoczynamy również w pobliżu wyciągu na Kopę, tym razem wchodzimy na szlak żółty. Podłoże bardzo przyjemne i bardziej bezpieczne niż kamienie po których trzeba było skakać dnia poprzedniego.

Piękną, szeroką arterią dochodzimy aż do schroniska PTTK „Strzecha Akademicka”. Tam zatrzymujemy się na karmienie i chwilę odpoczynku. Dla maluchów dostępne są wysokie krzesełka. Odnowione zostały również toalety (obecnie warunki są niemal hotelowe!), jednakże zapomniano o takim udogodnieniu jak przewijak i malucha niestety trzeba przebrać np. w sali restauracyjnej co może nie podobać się niektórym turystom. Drogę powrotną pokonujemy przez schronisko Samotnia, a dalej, szlakiem letnim aż do kościółka Wang. Szlak letni prowadzi urokliwymi zakątkami przy rumowiskach skalnych i jest nieprzejezdny dla wózków. Jednakże „wózkowi” mogliby z powodzeniem wybrać szlak zimowy.

C0046.MP4.Still001
Szlak letni przy schronisku Samotnia

 

3. Do Schroniska nad Łomniczką (9 km, 3,5 godziny – w obie strony wraz z przerwą na karmienie)

Jeżeli pogoda nie dopisuje -wędrówka do schroniska PTTK „nad Łomniczką” jest doskonałym i dosyć krótkim, a jednocześnie urokliwym spacerem. Mieszkająca tam psinka Balbinka, koty oraz brak elektryczności dodają miejscu magii gór.

Link do trasy: http://www.navime.pl/trasa/1110159

trasa3

Wędrówkę tradycyjnie rozpoczynamy w okolicach Białego Jaru wchodząc na szlak czarny, a następnie odbijamy na szlak zielony w kierunku stacji ekologicznej i Wilczej Poręby. W pewny momencie należy kontynuować wędrówkę szlakiem żółtym, prowadzącym bezpośrednio do schroniska nad Łomniczką. Jest to urokliwy szlak ponad potokiem, przy wąwozie. Tym razem wędrowaliśmy w chuście.

Szlak w kierunku schroniska prowadzi dosyć wąską ścieżką, czasem kamienistą, czasem pokrytą korzeniami, wiodącą nad potokiem.

C0073.MP4.Still001

Szlak do schroniska nad Łomniczką można traktować jako trasa rozgrzewkowa, zarówno dla nas jak i wędrującego malucha. Dla ambitnych, mijając schronisko można udać się stromym szlakiem (zimą zawsze zamykanym) aż do Domu Śląskiego.

Na drogę powrotną obraliśmy tym razem szeroką drogę dojazdową (szlak czerwony).

Wędrowanie z maluchem

  • Ubiór

Wędrując z dzieckiem w chuście lub nosidle trzeba zwrócić uwagę na dość specyficzny ubiór dziecka. Z jednej strony boimy się aby nie zmarzło – w końcu maluch nie rusza się – to my męczymy się pod górę. Z drugiej strony – ważne, aby nie przegrzać szkraba już na samym początku wędrówki, gdy jest jeszcze ciepło. W naszym przypadku temperatura w Karpaczu wynosiła ok 18 stopni, a na Śnieżce ok 7 stopni. Pamiętać należy o tym, że dziecko jest ogrzewane naszym ciałem i to dość intensywnie, a od zewnętrznej strony jest osłonięte nosidełkiem lub chustą – przynajmniej na plecach. Oto co Ania miała na sobie:

– rajstopki, a na nie lekkie dresiki lub bawełniane spodenki (w przypadku braku rajstopek świetnie sprawdza się bawełniany pajac). Na stópkach polarowe buciki, a w wyższych partiach dodatkowe skarpetki – tak więc na szczycie stópki osłonięte były trzema warstwami ubioru.

– body z długim rękawem i bluza z kapturem (w wyższych partiach na to zakładana kurtka).

– na głowie oczywiście czapka bawełniana (letnia) i kaptur, na rączki warto założyć niedrapki (my zapomnieliśmy i Ania wędrowała w skarpetkach na dłoniach).

Do plecaka warto zapakować zapasowe body i bluzę, pieluszki, pieluszkę tetrową zamiast śliniaka, krem z filtrem UV.

  • Karmienie

Moja podróżniczka karmiona jest zarówno moim mlekiem jak i mlekiem modyfikowanym. W ciągu dnia zjada również kaszkę, obiadek ze słoiczka i owocowy deserek. Wyjścia w góry planowaliśmy tak aby odbyły się „tuż po kaszce” – żeby nie bawić się z jej rozrabianiem w drodze. Dzięki temu mieliśmy ok. 3 godziny spokojnego marszu, z pełnym brzuszkiem. Zawsze mamy przy sobie termos z gorącą wodą. Tą wodą ogrzewam słoiczek (jeśli jest czas – wlewam trochę gorącej wody do kubka od termosu, a następnie do tej wody wkładam słoiczek – po kilku minutach ogrzewa się w miarę przyzwoicie). Jeśli czasu brak – wlewam odrobinę gorącej wody do słoiczka, mieszam z pierwszą warstwą jedzenia i tak co kilka łyżeczek dolewam wody. Jedzenie ma wówczas rzadszą konsystencję, ale jest ciepłe. Jeśli uda nam się dotrzeć do schroniska w porze obiadowej – można poprosić o podgrzanie słoiczka w mikrofalówce lub kąpieli wodnej (w schronisku nad Łomniczką nie ma prądu). Identycznie postępuję z owocowym deserkiem. Trzeba pamiętać by zawsze mieć przy sobie łyżeczkę.

Podobnie robimy z mlekiem modyfikowanym „w drodze”. Mam pojemniczek z odmierzoną ilością mleka, do butli wlewam gorącą wodę z termosu pomieszaną z wodą z butelki (zimną, przegotowaną, którą również zawsze mamy ze sobą).

Oprócz tego pamiętamy o napoju (wodzie, soczku) dla dziecka, w butelce lub kubku-niekapku.

  • Transport

Jak już pewnie zauważyliście na zdjęciach, nosiliśmy się w nosidełku BabyBjorn (klasyczne wisiadło) oraz w chuście. Na kolejną wyprawę zabierzemy już nosidło ergonomiczne – Tula. Jednakże BabyBjorn spisało się na trójkę z plusem. Model „Active” przystosowany jest do noszenia dziecka z przodu, a taka pozycja nie jest zbyt wygodna dla rodzica zwłaszcza przy wędrówce w górach na stromych podejściach. Ciało rodzica jest naturalnie pochylone do przodu, dziecko więc ma wrażenie, że „wisi pod rodzicem” i jest niespokojne. Dlatego spróbowaliśmy zapiąć się na plecach – udało się praktycznie bezproblemowo. Mała podróżniczka nie narzekała, jednakże już drugiego dnia podróży odczułam dosyć duży dyskomfort – szelki owego nosidełka mocno wbijały się w ramiona. Dlatego przesiedliśmy się w chustę (wiązanie zarówno z przodu – kieszonka, jak i z tyłu – plecak). Chustę uwielbiam, ale w domu. W terenie górskim niestety sprawiała mi kłopoty – motanie się na kamieniach lub w błocie nie należy do łatwych, jednakże chusta jest niewątpliwie zdrowsza dla dziecka niż wisiadełko.

Jeżeli ktoś decyduje się jednak na wyprawę z wózkiem, na pewno znajdzie coś dla siebie. Ciekawą trasą może okazać się wjazd wyciągiem na Kopę. W takim wypadku jedna osoba bierze dziecko na kolana, a druga złożony wózek – parasolkę. Następnie można powędrować aż do Domu Śląskiego, a potem przez Strzechę Akademicką do Karpacza. Również sama trasa z Karpacza do Strzechy przez kościółek Wang jest bardzo często uczęszczana przez turystów wózkowych. Szeroka, jezdna droga prowadzi również do schroniska nad Łomniczką. Na pewno każdy znajdzie coś dla siebie!

Reklamy